Kilka małych wycieczek

W tym artykule opowiemy wam o kilku małych wypadach naszym aktualnym drugim kamperkiem w 2017 roku. Niby małe ale jednak za to były one pełne dużych wrażeń…

Na początek wspomnimy dwa dni relaksu nad Pogorią IV w Dąbrowie Górniczej. Relaksowaliśmy się nad wodą. Mimo pięknej pogody jak i miejsca w tym czasie w którym zawitaliśmy nad ten wyjątkowy zalew było tu bardzo mało ludzi. Cisza i spokój. Poznaliśmy miłych znajomych z grupy CamperTeam  Spędzaliśmy więc czas w miłym i ciepłym towarzystwie.

A już nie długo potem zastanawialiśmy się gdzie znowu można by pojechać.

Kolejnym razem z początkiem czerwca postanowiliśmy pojechać na Festiwal Wibracje w Serocku pod Warszawą. Ten weekend był zupełnie inny niż wszystkie. Zamiast samotnej wycieczki udało się zorganizować pierwszy raz w życiu tripa z znajomymi i to nie byle jakiego bo na Festiwal Wibracje. Oddalonego od nas prawie 350km. Te kilometry tak przyjemnie nam mijały że stwierdziliśmy że żaden inny środek transportu nie umilił by nam tak podróży jak właśnie Kamper. Tak dobrze to nigdy się nie bawiliśmy. Bose spacery i tańce, wygłupy i śmiechy. Ludzie przepełnieni pozytywną energia. Pierwszy raz w życiu doświadczyłem tak dużo dobrej energii. Nowe doświadczenia i wiedza zdobyta na licznych warsztatach duchowych na których było sporo wartościowej i istotnej wiedzy. Tak dobrze tam było że mieliśmy ochotę zostać już na zawsze i nigdy nie wracać  Z niecierpliwością będziemy wyczekiwać na kolejne okazję na takie festiwale i wspólnie Tripy 

Przy okazji  w drodze powrotnej wstąpiliśmy w stare miejsce w którym mieszkaliśmy w pierwszym naszym poprzednim kamperze… Tak, Pruszków  Miło wspominało się te miejsce… Ahhh brakuje nam tego  Mamy nadzieję, że jeszcze tam wrócimy 

Po jakimś czasie dowiedzieliśmy się ponownie z Facebooka o tym że ekipa którą od dawna chcieliśmy się poznać ma zamiar przeprowadzić warsztat w pobliżu naszego miasta. Więc bez zastanowienia udaliśmy się na ich wykład zakupując od nich pierwszą książkę o pierwszej wyprawie. Książka jaka zakupiliśmy była z dedykacją oraz autografem.

Cieszymy się że poznaliśmy ekipę: „Busem przez Świat” na ich wykładach o podróżach po Australii które odbyły się w Bytomiu. Super pozytywni ludzie. Miło było was poznać. A książkę szybko przeczytaliśmy i bardzo nam sie spodobała. Pozdrawiamy też inne ekipy które obserwujemy na Facebooku ale jeszcze nie mieliśmy okazji poznać.

 

A już niedługo potem wyruszyliśmy na Pustynię Błędowską.

Zrobiliśmy sobie więc małą wycieczkę na Pustynię Błędowska. Tyle lat mieszkaliśmy tak blisko tego miejsca a nigdy wcześniej nie mieliśmy okazji tu być. Piękność tego miejsca zszokowała nas. Poczuliśmy się prawie jak w górach z widokiem na plażę. A to tylko punkt widokowy Czubatka w miejscowości Klucze oraz Chechło. Fajnie czasami wyskoczyć na romantyczny spacer z dziewczyną po takim miejscu zamiast zwykłego osiedlowego parku. 

 

Po pustyni Bledowskiej przyszedł czas na szlak Orlich Gniazd. Więc zorganizowaliśmy ekipę i wybraliśmy się dziś z samego rana na całodniowy objazd interesujących nas zamków, jaskiń czy innych ciekawych miejsc których w tych rejonach nie brakuje. Najciekawsze miejsca jakie nas zainteresowały na szlaku orlich gniazd  to Zamek w Olsztynie, Zamek Mirów, Zamek Bobolice, Jaskinia Głęboka. Było też parę innych miejsc mniej ciekawych lub takich na które nie starczyło czasu. Czas tak szybko przy nas leciał. Oczywiście poczucia humoru nie mogło zabraknąć. Próbowałem zdobyć szczyt zamku w Olsztynie na boso a w pozostałych zamkach coś mnie wzięło na wspinaczkę i wdrapywałem się na najwyższe mury. W niektórych miejscach weszlem naprawdę wysoko A panorama rozciągająca się z tych miejsc pozwala zobaczyć horyzont praktycznie z każdej strony. Po drodze mijaliśmy wiele fajnych miejscówek na dziko i żałowaliśmy że nie możemy zostać na noc. Jednak udało się chociaż zatrzymać na obiad w pobliskim lesie do którego dość sporo osób przyjechało samochodami i kamperami i rozbili sobie tam obóz na dziko. Zrobiliśmy tak też my i zjedliśmy smaczny obiadek na leśnej polanie. Na świeżym powietrzu zawsze lepiej smakuje i mieliśmy na jakiś czas więcej energii do dalszego zwiedzania.

Szkoda że tak szybko się dzień skończył i musieliśmy wracać by odwieźć ekipę 🙂 

Między powyższymi wycieczkami po powrocie wolne chwile spędzaliśmy nad zalewem Morwa w Katowicach. Bardzo piękne dzikie miejsce z dzikimi łąkami i ptactwem. Więc naturalnych dźwięków i zapachów nie brakowało. Jak dobrze że można w środku dużego miasta znaleźć takie miejsca. Natura ma dla nas ogromne znaczenie bo rozumiemy jej wartość na ziemi. Dlatego lubimy spędzać czas z dala od centrów miast. Wiele razy tam nocowaliśmy i miło wspominamy.

 

Zapraszamy do oglądania naszych pozostałych pięknych zdjęć na Instagramie i na Facebooku których nie znajdziecie u nas na Blogu a z pewnością warto je zobaczyć. Serdecznie zapraszamy i pozdrawiamy 🙂

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: