Wycieczka na spontanie na zamek orawski na Słowacji

W pewien sobotni czerwcowy poranek dzień zaczął się tak jak zwykle kochamy spędzać dni czyli wśród dzikiej przyrody.

Tym razem była to mało znana część parku Zielona w Dąbrowie Górniczej. A potem na spontanie stwierdziliśmy a dobrze by było gdzieś pojechać. Badając różne możliwości celu weekendowej wycieczki tak nagle stwierdziliśmy że jedziemy na Słowację odwiedzić zamek Orawski.

Popisałem po znajomych czy ktoś nie chce jechać i udało się namówić jednego kolegę oraz jedną rodzinę z swoim Kamperem która zainspirowała mnie by obrać właśnie ten kierunek. Postanowiliśmy na dwa Kampery pojechać. Drogę wybraliśmy na około by uatrakcyjnić widoki z okna podczas jazdy. Pierwszy raz w życiu mamy zamiar zwiedzić coś granicą.

Dużo fajniej było przetrzeć nowe szlaki z rodzinka z drugiego Kampera. Wyprawa z inną ekipą która była doświadczona w takich podróżach dodała nam otuchy by pierwszy raz odważyć się pojechać za granicę. W gronie zawsze raźniej. 

Kiedy dojechaliśmy okazało się że zamek był naprawdę przepiękny i wielki.  Zwiedzaliśmy go prawie 2 godziny a posiadał on około 660 schodow. Więc było co zwiedzać. I te piękne widoki z zamku… Ludzie którzy mieli lęk wysokości bali się wejść na samą górę. Kochamy zwiedzać zamki nie z względu na to co jest w środku, choć piękne wyposażenie wnętrza jest dla nas dodatkową atrakcją to w głównej mierze przywiązujemy uwagę do pięknych widoków z szczytu zamku oraz do jego zewnętrznej architektury.

Mówimy wtedy „Wow” ale ta natura jest piękna z tej perspektywy. Zostaliśmy na noc na plaży w Namiestowie zupełnie na dziko. Rozpaliliśmy ognicho, pojedliśmy a kolejnego dnia czeka nas piękny poranek nad wodą i kolejny piękny dzień Naprawdę doceniam to że w życiu udało mi się osiągnąć taki sukces. Mało komu w naszym wieku może się tak poszczęścić by można było sobie pozwolić na takie wypady Kamperem. Chociaż takich ekip i takich inicjatyw jest coraz więcej co nie zmiernie nas cieszy. Coraz więcej młodych ludzi wybiera właśnie tą pasję. Jednak nadal jest to raczej niszowa pasja wśród młodych ludzi.  Fajnie że czasami wpadnie jakiś dodatkowy pieniądz z FutureNet i można wtedy nie żałować sobie na paliwo czy bilety do zamków 

Poranek spędziliśmy nad wodą a potem wybraliśmy się kolejką górską wąskotorowa w góry w mieście Tanecnik na Słowacji. Kiedy dojechaliśmy nią na koniec trasy to trochę pobiegalismy i się powygłupialiśmy jak zwykle. Widoki jak zwykle były przepiękne, polecamy!

Mimo deszczu bawiliśmy się świetnie. Kiedy zjechaliśmy z powrotem i udaliśmy się na zakupy to przy okazji napiliśmy sie z automatu przy markecie mleka prosto od krowy za 1 litr za 50 centow. Mimo że zarabiają oni dużo więcej od nas w Euro to ceny mają podobne do naszych w przeliczeniu na złotówki.

Niestety to co nas bardzo zmartwiło to fakt że wszędzie za granicą jest trzy razy większy wybór asortymentu w sklepach. Bardzo wielu produktów nie kupi się w Polsce takich jak można dostać za granicą. Ciekawe co jest powodem takiej dyskryminacji.

Zdecydowaliśmy się wracać  Wycieczka się skończyła. Ale wspomnienia pozostają na zawsze, tego nikt nam nie zabierze 

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: