Jak fenix z popiołów cz.1 -Ciemny początek, trudne dzieciństwo i szczęście do pecha.

To o tym jak smutna historia przerodziła się w szczęśliwe zakończenie. Cóż moze być piękniejszego niż dobre wiadomości o odmianie życia na lepsze? Chyba lepiej pisać i dawać innym możliwość czytania o sprawach po których mozna napełnić się dobrą enegią oraz siłą do życia pełną piersią niż oglądać ciągłe dramaty w telewizji co nie? Rożnica w tym co widzimy w telewizji jest taka że tam nie ma szczęsliwych zakończeń. Tu na szczęście wszystko skończyło się dobrze.

 

Jak odmienić swoje życie wyciągając wnioski z trudnych doświadczeń.

To był dramat który zamienił się w bajkowe życie. Dzielimy się z wami historią tego dramatu po to byście uwierzyli żę nie ma rzeczy nie możliwych, nie ma wymówek i przeszkód nie do pokonania. Nie istnieje coś takiego jak przeznaczenie!! Przeznaczenie zalezy tylko od nas samych. Przeznaczenie w dziecinstwie wybieramy sobie jeszcze przed narodzinami jako dusza w wyniku reinkarnacji. Jesli czlowiek urodzi się biedny to nie oznacza że musi już taki umrzeć albo ze jak ma pecha to juz nigdy nie bedzie miał szczęścia. Jesli czegoś naprawdę się chce to nic człowieka nie powstrzyma ani brak kasy ani pech. To jest dla mnie duma na sercu wyrwać się z tego bagna.

 

Wspomnienia z najgorszych dramatycznych chwil wskazówką i lekcją również dla innych -by się nigdy nie poddawać 🙂

Jeszcze nie tak dawno aż do 2016 roku zmagaliśmy się z trudami codziennego życia jakim jest drogie życie, marna wypłata często w okolicach 1200-1400zł miesięcznie. To było poniżające zarabiać tyle pomimo kursów na wózki widłowe, na suwnice i prawa jazdy.

Nie stać było nas na wynajęcie mieszkania dłużej jak na 2-3miesiące. Brak funduszy na jedzenie, na paliwo, na utrzymanie samochodu i na przyjemności, ewentualnie inne długi czy nawet komornik. Często kończyły się tym że musieliśmy mieszkać w aucie osobowym lub w alkowie od busa z plandeką gdy pracowałem na międzynarodówce i tam też niestety zarobiłem poniżającą wypłatę w okolicach 2500zł mimo że trzeba było jechać w jeden dzień do Włoch z Polski, dwie godziny odpoczynku i od razu z Włoch do Niemiec i tak przez pół roku żyliśmy w tym busie, ryzykując swoim życiem jeżdżąc tyle godzin bez snu. Ludzie pytali nas czemu nie sprzedamy samochodu skoro nie stać nas na wynajem mieszkania, przynajmniej będziecie mieli na pierwsze 3 miesiące a potem jakoś to będzie. A ja im na to odpowiadałem ze to idiotyzm bo jak znowu wyląduje na ulicy to wolę spać w aucie niz pod mostem a po drugie nie potrzebne mi życie bez przyjemności.

Jednak w głębi duszy miałem zakorzeniony głęboki apetyt na sukces który łączył się z wkurwieniem na świat że nic nie wychodzi po naszej myśli i że ciągle mamy przysłowiowego pecha, życie toczyło się pod górkę.

Ten okres się skończył dzięki temu że szukaliśmy sposobu na lepsze życie przekopując internet, oraz książki psychologiczne w Empiku. Poddawaliśmy się i upadaliśmy często ale wstawaliśmy bo wierzyliśmy w te „bajki” życia idealnego i w to co napisali w książce: „The Secret” oraz „Potęga Podświadomości” Chcieliśmy znaleźć logiczną odpowiedź i rozwiązanie na każda z pozoru nie sprawiedliwą sytuację losową. Może jesteśmy naiwni bo mieliśmy nadzieję która jest matką głupich ale przecież mówi się że głupi ma zawsze szczęście.

Naszymi autorytetami są autorzy takich książek

Nie mieliśmy autorytetów poza autorami powyższych ksiązek, tylko od nich mogliśmy brać inspirację. Ludzie mowili nam że trzeba mieć znajomości lub bogatych rodziców by coś zmienić. Albo że trzeba mieć wykształcenie by mieć lepiej płatną pracę. No ale my nie chcieliśmy stałej pracy bo uważamy to za niewolnictwo.

Nie chcieliśmy żyć za 3 tysiące miesięcznie następnie kupować mieszkanie na kredyt i zakladać rodzinę.  Chcieliśmy mieć piękne dostatnie życie bez kredytów, dzieci i ciągle w podroży, po prostu poza systemem. Takie zdanie wyrobiłem sobie odkąd przeczytałem książkę Robeta Kyosaki „Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec”

Ta książka była moją pierwszą życiową inspiracją by zrozumieć to że jesli bedę chodził do pracy to tylko na chwilę by dorobić, ale na pewno nie po to żeby resztę życia przeleciało nam przez palce jak innym szarym ludziom ponieważ nie interesuje nas bycie zwykłym człowiekiem który żyje w wyścigu systemu.

Początkowo nie radząc sobie finansowo, z powodu zbyt niskich zarobków i rożnych dziwnych losowych oraz pechowych i skrajnych sytuacji takie podejscie do życia wprowadziło mnie trochę w długi bo żyłem ponad stan. Wolałem spełnić swoje marzenie z dzieciństwa jakim było zbudowanie sportowego japońskiego auta rodem z szybkich i wsciekłych.

Wolałem kupić nowe alu felgi i sportowy tłumik i zalać bak do pełna a potem żyć beztrosko ścigając się tu i tam. Te czasy mineły ale mówię wam o tym by pokazać wam że byłem w stanie zrobić wszystko dla marzeń. Nie obchodziło mnie co inni powiedzą i to ze dla innych byłem piratem drogowym.  Wielu moich kumpli nie stać było na samochód za 2tysiące złotych a ja w wieku 18-20 lat po prostu pomimo biedy i pustego gara i braku kasy na ciuchy i na jedzenie po prostu potrafiłęm na to wszystko oszczędzić.  Jezdziłem samochodem na który nie było mnie stać, kupowałem części tuningowe na pocieszenie bo bylem niezadowolony z swojego życia, mialem depresję i bylem uzależniony od Adrenaliny. Te auto bylo dla mnie pocieszeniem, było powodem dla którego trzymałem się przy życiu. Jak mowił Vin Diesel: „Żyję tylko dla tych kilku sekund po starcie spod świateł” Jednoczesnie rozpierała mnie duma ze osiagnołem sporo więcej niż inni w moim wieku którzy musza zapierdzielać i nic z zycia nie mają no chyba ze im rodzice dali. Ci którym nie dali rodzice woleli iśc na piwo bo tylko na to było ich stać. Nikt jeszcze nie mial zadnego auta wtedy, nikt nie jedził na wakacje w moim wieku a ja już to robilem, spełniałem swoje marzenia a to ze potem miałem długi z tego powodu to juz inna sprawa. I tak nie miałem nic do stracenia. Albo grubo albo wcale. To ja mam stawiać życiu warunki a nie zycie mi.

Kolejne trudne chwile w dorosłym zyciu

W 2016 roku kiedy mieszkaliśmy pod mostem w Kamperze w obrębie Warszawy i Pruszkowa

Zarabiałem około 2200zł jako operator wózka widłowego ale komornik zabrał mi wszystko bo miałem umowę zlecenie wiec mógł to zrobić. Poszedłem więc dorobić pomagając przy remoncie znajomemu przez kilka dni, dzięki temu dorobiłem około 400zł. Następnie te 400zł musiało nam starczyć na miesiąc życia i udało nam się tego dokonać dzięki Freeganizmowi którym się wspomagaliśmy. Miałem do zapłacenia ubezpieczenie kampera i osobówki którego nie zapłaciłem bo nie miałem z czego, własnie dlatego rosły mi długi i pojawiał się komornik. Miałem tez szczęscie do mandatów za byle pretekst. Nie byłem w stanie zarobić na zycie mimo ze pracowałem czasami po 12 godzin dziennie. Ciekawi mnie czy to moja „KARMA” sprawiała ze miałem taki zycie, czy faktycznie zycie w Polsce było takie ciężkie również dla innych??

Trudne życie 

Nie dało się znaleźć stałej lub normalnej pracy. To ze potrafiłem pracowac jako pomocnik mechanika lub lakiernika, magazynier, operator wózka widłowego, kurier DPD, dostawca pizzy, i wiele innych zawodów a próbowałem chyba z 50 róznych zawodów które mógłbym tu wymieniać jeszcze długo. Robotę zmieniałem srednio co miesiąc i tak przez 5 lat a potem miałem 5 stron CV, bo w kazdej pracy płacili mi 1200zł i chcieli zebym pracował na czarno lub na śmieciowych warunkach. To było chore isc do pracy na 5 rano o 4 juz byłem w drodze do pracy pracowałem do 18.00 lub do 19.00 a na koniec miesiaca zobaczylem wyplate 1100zł lub wcale jej nie zobaczylem bo mnie oszukali i mi nie wypłacili. Chciałem pracowac, bo musiałem z czegoś zarobic na zycie a ludzie wciąż i wciąż nami poniewierali.

Jak to jest być dzieckiem pecha

Byłem dzieckiem Pecha, pracodawca potrafił wyrzucić mnie bez powodu i bez kasy za granica w Włoszech a innym razem inny pracodawca zrobił to w Irlandii bez pieniedzy gdzie czekałem na niego 2 tygodnie jedząc tylko suchy chleb. Z Włoch wrociłem z innym kierowcom którego zorganizowała mi Ewelina na grupach Facebookowych. A z Irlandii wrociłem samolotem który zorganizowała mi Ambasada Polska za darmo.

Innym razem z powodu nie zapłacenia mandatu w wysokości 100zł sprawa trafiła do Sądu a ja nie złożyłem wyjaśnień bo pracowałem za granicą. Nie odbierałem korespondencji wiec nawet nie wiedziałem o sprawie w sądzie bo skąd miałem wiedzieć. A niby jak mialem odbierać korespondecję za granica skoro tam nie da się zameldować jak się pracuje przez pośrednika. Wysłali za mną list gończy z powodu tego mandatu i przewieźli skutego kajdankami w więźniarce jak jakiegoś zbira na 5 dni do prawdziwego więzienia na Białołekę gdzie siedzieli inni za napady i kradzieże albo tez za alimenty. Nie dało się nawet kaucji zapłacic zeby mnie nie wsadzili.

Ten kraj jest chory i wiele razy mi to udowadniał jak na przyklad to że nikt nie chciał nam pomoc i kazdy miał nas w dupie, wtedy stracilismy wiarę w ludzi. Jak mieszkalismy w osobówce i policja i mops mieli to gdzies ze zylo sie na „ulicy” Jak się chodziło do psychologa i zwierzało o swoich problemach to oni tez mieli to gdzieś i nie potrafili pomóc. A jak ktoś nas z czegoś okradł to nawet jak znaleźli sprawcę to powiedzieli ze on nie poniesie konsekwencji no chyba ze podamy go prywatnie z urzędu.  To ze rózni pracodawcy mi nie wypłacili wypłaty tez policja miała gdzies bo musiał bym podać pracodawce prywatnie z urzedu. Sąd pracy za darmo pomaga tylko i wyłacznie tym co mają umowę o pracę a w tamtych czasach nie dawali umów o pracę. Skąd mieli bysmy niby wziąć kasę na załozenie sprawy i ewentualne koszty sądowe.

 

Mieć ogromny potencjał i go nie wykorzystać.

Załuję tylko jednego, tego na co nie miałem wpływu. A mianowice tego że w wieku 18 lat byłem tak przedsiębiorczym nastolatkiem ze miałem juz spisany biznesplan, zestawienia finansowe i połowę odłożonego kapitału na pierwsze inwestycje które dały by mi pasywne dochody a konkretniej na automaty w szkołach. Chciałem tez otwierać własną firmę z kilkoma swoimi wynalazkami które wymyślałem. Niestety potem przyszła 5 letnia depresja. Można powiedzieć ze z powodu nawarstwionych problemów po prostu byłem wrakiem człowieka i straciłem chęci na wszystko przez długi czas. Do tej pory wiele powyższych sytuacji odbiło piętno na mojej psychice. Dlatego zająłem się rozwojem duchowym i osobistym by odbudować swoją psychikę i dzięki temu powoli oczyszczam „KARMĘ” oraz inne przekleństwa z poprzednich wcieleń bo niby jak inaczej to wyjaśnić? Dopiero praca nad sobą zaczęła powoli przynosić widoczne rezultaty.

 

Nowy początek

Teraz już zakończylismy tamten etap w zyciu i chcemy skupiać się tylko na pozytywnych sprawach. Co nas nie zabiło to ogromnie wzmocniło. Dzieki temu mogę swiętować już fakt ze coraz więcej pozytywnych spraw w naszym zyciu się dzieje. I dzielić się tym z innymi.

Pragnę wam jeszcze powiedzieć ze najbardziej pechowe zycie na swiecie nie odmieni żaden psycholog ani żaden inny człowiek, tylko my sami praca nad sobą czerpiąc inspirację z mądrych książek możemy to zrobić. To dzięki przeczytaniu kilku psychologicznych ksiązek o rozwoju duchowym i osobistym oraz o biznesie zrozumiałem ze jesli coś ma się zmienić to nie mogę czekać na lepsze czasy az cos się zmieni. Bo lepsze czasy nigdy nie nadejdą. Jedyny właściwy moment jest własnie teraz. Pomimo wszelkich przeszkód takich jak brak pracy, mieszkania, kasy i innych gorszych rzeczy można się spiąć, zacisnąć pasa i włąsnie w takiej a nie innej sytuacji zainwestować swoje pierwsze pieniądze w coś co pozwoli nam generować pasywne dochody. Komornik i wszelkie inne długi zaczekają. Nigdy bym nie wyszedł z długów gdybym nadal próbował je spłacić tylko uczciwą pracą na etacie. Nigdy nie kupił bym sportowego auta i nie było by mnie stać na wyscigi, kampera czy podróze jesli nadal bym swoją wypłątę przeznaczał na rachunki a nie na marzenia. Może i mam odwórcone priorytety i lecę z zyciem po bandzie ale co mam do stracenia. Taki już jestem.

 

W kolejnym artykule opowiem wam do czego mnie to doprowadziło i jak to się skończyło:)

 

 

One comment

  1. Łukaszu, Ewelino, miałem ten zaszczyt poznać Was osobiscie, widzieliśmy się do tej pory dwu krotnie, kolejny raz nastąpi podczas zbliżającego się Wielkiego wydarzenia, jakim jest „Harmonia Kosmosu „- zlot wolnych i świadomych ludzi. To właśnie tam spotkamy się po raz kolejny, by móc rozmawiać i dzielić się swoimi spostrzeżeniami otaczającego nas świata . Nawiasem gdyby nie Wy, to najprawdopodobniej bym biernie przyglądał się działaniom takich społeczności po raz kolejny bym tylko obejrzał nagranie na YT.
    Tym razem będę tam z Wami, i ze wszystkimi wolnymi istotami.

    Poprzez ten wstęp chciałem nawiązać do artykułu.

    Jestem pod ogromnym wrażeniem Waszej niezlomnej postawy, sily i odwagi ,Milosci jaka sie darzycie nawzajem, opieka i troską- bylo wspaniale na Was patrzeć,kiedy wspólnie spędzaliśmy czas podczas pamiętnych spotkań 🙂
    Widac z daleka w Was prawdziwe uczucie, które płonie i niech tak trwa w nieskończoność 😉 !

    Wierzcie mi, że Dzięki tym wszystkim doświadczeniom, calej ciezkiej przeszłości TERAZ jest Wasz czas na zmiany ! I tego właśnie dokonujecie!!! Te małe kroczki, przerodziły się w Wielkie Rzeczy- nimi właśnie są Wasze OSIAGNIECIA.
    Prawem tego świata jest zależność, porażki j upadki to szczeble do zwycięstw- taka jest natura, bądź kolej rzeczy.
    Dobrze to ujales, co nas nie zabije, to nas wzmocni ( choc nie zawsze zgodzę się z tą maksymą, czasem nas może nieźle pokiereszowac i niekoniecznie wzmocnić)
    Czas na zmiany

    Zmiany na lepsze Życie takie jakie sobie wymarzyliscie, z przeszłości się wiele uczymy, przyszłość Sami robimy poprzez chęć zmiany. Wszechświat Wam dał czego zapragneliscie , wszechświat Wam da, czego pragniecie .

    Prawdziwy feniks się odrodził.
    Tak, odrodziliscie się prawdziwie z popiołu- to jest Wasz czas, czas na wspaniałą przyszłość i tego Wam życzę z całego serca.
    Samych wspaniałości dla Was kochani !!!

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: